środa, 23 września 2015

Pieniądze czy prezent - co dać na ślub?

Teraz co raz częściej Młoda Para woli dostawać pieniądze, bo za nie kupi sobie co będzie chciała. Często nawet w zaproszeniach Młodzi o tym wspominają. W sumie mają rację, że kasa im się bardziej przyda.. A jaka dla nas zaleta? Ano taka, że nie musimy latać od sklepu do sklepu i szukać fajnego prezentu. Czas zaoszczędzony!



Jednakże można spotkać się z sytuacją, w której Para Młoda jednak nie ma nic przeciwko dostaniu prezentu. W sumie... to ja jestem za! Lubię chodzić po sklepach, więc dla mnie żaden problem, a szukanie pięknych rzeczy to druga przyjemność. Jeżeli nie znacie na tyle dobrze przyszłych małżonków i nie wiecie co lubią itd., to po prostu ich zapytajcie, co chcieliby dostać. Najczęściej jednak obdarowuje się ich nowymi ręcznikami, pościelą czy sprzętem AGD. 

Ja mam dla was - według mnie świetną propozycję na prezent dla młodych. Co to?!!!! Chwila niepewności (haha) i .... wycieczka zagraniczna. Co myślicie? Według mnie Para będzie bardzo z takiego prezentu zadowolona i wybierze się w wymarzoną podróż poślubną. Jest to drogi podarunek, ale wtedy nie musicie dawać żadnych pieniędzy, a nawet złożyć się z kilkoma członkami rodziny. Jeżeli wyjazd zagraniczny przewyższa wasze możliwości finansowe, wybierzcie wycieczkę w Polsce - będzie taniej,a  równie romantycznie.



Pomysł na małą łazienkę

Tak naprawdę bardzo dużo osób ma małą łazienkę, większości to się nie podoba. Moja łazienka również nie należy do dużych, ale... mi to odpowiada. Jeżeli pomyślimy logicznie jak urządzić to pomieszczenie, to również będzie miało niesamowity potencjał. 

Może wydaje wam się, że mała łazienka musi być niefunkcjonalna... bo.. w końcu te rzeczy musza się gdzieś mieścić... (Oczywiście zależy też jaka ta łazienka jest, bo jeśli można w niej zrobić maksymalnie cztery kroki, to rzeczywiście macie problem PS: Widziałam taką maluteńką łazienkę). Ale naprawdę jeśli dobrze zagospodarujecie to pomieszczenie, to również może być funkcjonalne i ładne.
Na początek zróbcie selekcję: ustalcie jakie przedmioty muszą sie znaleźć w waszej wymarzonej łazience, a jakie są po prostu zbędne. Tych drugich starajcie się unikać. Możecie skorzystać również z porad sprzedawców w sklepach z akcesoriami łazienkowymi. Być może usłyszycie od nich cenną radę, a także wypatrzycie jakąś rzecz do swojego domu. 


Istnieją również optyczne metody powiększania wnętrz... zresztą sądze, że o nich słyszeliście... Chyba się nie mylę? Na pewno jak ognia musicie unikać czarnych kafelek, zamiast nich kupcie białe. Uwierzcie mi biel jest najlepszym kolorem dla małego wnętrza, a do łazienki pasuję jeszcze bardziej. Skupcie także swoją uwagę na wyborze odpowiedniego lustra, bo od niego również wiele zależy. Ostatnim już elementem bardzo ważnym, jest oświetlenie - zaopatrzcie się w oświetlenie górne oraz lustra. 



Zdjęcia - ciekawy pomysł na prezent

Prezenty są zazwyczaj bardzo miłym gestem. Ja uwielbiam dostawać prezenty (chyba jak każdy), ale również lubię je komuś dawać. Bo uśmiech i ten błysk w oczach przyjaciół czy rodziny - bezcenne. Prezenty są tym wyjątkowe, jeśli dajemy je od serca. Tak naprawdę w XXI wieku mamy wiele możliwości - możemy zrobić coś samemu, kupić w sklepie, czy nawet zamówić przez internet. Fajnym, praktycznym i bardzo łatwym podarunkiem są zdjęcia. W dzisiejszym poście właśnie na nich się skupię. Zapraszam.

Czemu zdjęcie?

Zdjęcia są naszym pięknym wspomnieniem - kiedyś po latach do nich zaglądamy i przypominamy sobie dzięki nim te radosne, ale także nieuniknione smutne sytuacje. Dzięki zdjęciom uwieczniamy niesamowicie przeżyte chwile, ale również te zupełnie normalne - z życia codziennego. Potem odkładamy je do pięknie ozdobionych albumów - to dobra pamiątka także dla naszych potomków. Fotografie to idealny pomysł na prezent - na pewno osobę, którą chcecie obdarować bardzo ucieszą - kiedy spojrzy na fotografie pomyśli właśnie o was.

Sposoby na zdjęcie

Jest wiele sposobów na zrobienie zdjęć w formie prezentu. Chciałabym przedstawić Wam te "triki" w punktach. Więc do... dzieła! :)
  1. Możecie zrobić album, włożyć do niego zdjęcia, a na koniec je podpisać. Jeżeli jesteście tradycjonalistami kupcie po prostu zwyczajny album, ale jeśli wolicie bardziej nowoczesne wersje, to możecie zamówić fotoksiążkę. Jest to o tyle dobry wybór, że zdjęcia będą nadrukowane na stronach. Jakie ceny? Trudno mi powiedzieć, bo to zależy od tego jaką fotoksiążkę wybierzecie. Przy zamawianiu możecie wybrać sobie wielkość, ilość stron, rodzaj druku oraz oprawę. 
  2. Jeśli wykonane zdjęcie bardzo ci się spodoba i będziesz chciał dać je komuś w prezencie, możesz kupić ramkę i je tam włożyć. W sklepach znajdziecie zarówno ramki pojedyncze, jak i takie na kilka fotografii. 
  3. W internecie możecie znaleźć strony internetowe, na których są sprzedawane przedmioty wraz ze zdjęciem, jakie zechcecie komuś podarować. Dzięki temu ktoś dostanie od was zabawny lub przydatny gadżet, w którym będzie zawarte zdjęcie przez was wykonane. W tej chwili można znaleźć np. kubek, breloczek, kalendarz, a nawet ubrania, poduszki, filiżanki czy etui na telefon. Zapewne jest to najtańszy z wymienionych przeze mnie sposobów, ale chyba nie gorszy, prawda?

Co zobaczyć w Krynicy-Zdrój?

Krynica-Zdrój jest miejscowością uzdrowiskową, leży w Beskidzie Sądeckim. Byłam w tej urokliwej miejscowości wiele razy, a dzisiaj chciałabym podzielić się moimi wrażeniami oraz opisać godne uwagi atrakcje. Zapraszam dalej! :)

Mnie osobiście z Krynicą najbardziej kojarzą się dwa słowa - są to narty i wody mineralne. Jednakże po moich wizytach w tym miejscu, mogę wam powiedzieć, że to nie tylko te dwa elementy decydują o atrakcyjności miejscowości. Coś dla siebie znajdą zarówno fanatycy spacerów, jak i zapaleni kolarze. To duży plus, bo każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. :)

Punkty widokowe

Jednym z najbardziej znanych punktów widokowych jest Jaworzyna Krynicka... Ja usłyszałam nieco więcej o tym miejscu, kiedy... Justyna Kowalczyk - moja wielka idolka, brała udział w reklamie BMW Trophy i ścigała się z tym autem. Wówczas Justyna wbiegała właśnie na Jaworzynę - po śliskich kamieniach, w nie najlepszych warunkach.. Ale przecież ona odpuścić nie mogła - nie byłaby sobą... Ja natomiast zimą byłam tam na nartach zjazdowych, choć akurat zjazdówek nie wielbię, bo kocham biegówki, na których śmigam mówiąc nieskromnie całkiem dobrze :D ... Ale jak się czegoś bardzo pragnie, to to się zrobi. 
Kolejnym punktem godnym uwagi jest Diabelski Kamień. Znajduje się on na wschodnim stoku Jaworzyny. Byłam tam i mogę Wam zdecydowanie polecić to miejsce. Jeśli jesteście leniwymi turystami bądź po prostu zdrowie nie pozwala wam na górskie wędrówki, to bez problemu możecie skorzystać z kolejki gondolowej prosto na Jaworzynę. Ja raz wybrałam się tą właśnie kolejką na górę, ale nie z lenistwa, a po prostu z ciekawości. Bo gondolą nigdy nie jechałam - było fajnie, zdecydowanie lepiej niż wyciągiem krzesełkowym. Bo ja mam dość duży lęk wysokości, więc dla mnie lepszą alternatywą jest kolejka gondolowa. Zdecydowanie! Podróż nią trwa około siedmiu minut. Warto również udać się na Górę Parkową, która jest niezwykle malownicza, a dostać się tam można kolejką linowo-terenową. Ostatnim i wcale nie gorszym punktem widokowym jest Bacówka pod Wierchomlą. Z tego miejsca zobaczycie szeroką panoramę Tatr oraz pasmo Radziejowej.

Piesze szlaki turystyczne

Będąc w Krynicy przeszłam się wieloma szlakami, ale chyba najbardziej mogę wam polecić szlak żółty. Jest on można by powiedzieć dookoła Krynicy, co mi akurat bardzo odpowiadało. Ma też inną zaletę: jest dosyć prosty, a wiedzie z Deptaku na Parkową przez Hawrylówkę i na Jaworzynkę. Także jak widzicie, dzięki temu szlakowi poznacie niemal wszystkie najpiękniejsze miejsca tej okolicy. 
Jeśli czyta mojego bloga jakiś bardziej wytrawny turysta, któremu żaden szlak nie straszny, to mogę polecić dwa szlaki czerwone. Jeden z nich prowadzi z Krynicy przez Holicę, Jaworzynkę, Runek, aż po Halę Łabowską. Drugi natomiast liczy 15 km i wiedzie przez Huzary, Mochnaczkę i Izby. Są to jedne z najbardziej wymagających tutejszych szlaków, ale dzięki nim poznacie największe walory krajoznawcze Krynicy-Zdrój.

Tak wyglądają moje doświadczenia związane z Krynicą... A Wy byliście kiedys tutaj? 

Czy istnieje sposób na migrenę?

Mieliście kiedykolwiek migrenę. Myślę, że każdy dorosły człowiek lub nawet dojrzewający nastolatek miał w swoim życiu już migrenę. Może mieliście, a nie wiecie, że to właśnie to? Zatem objawy migreny są następujące: nudności, wymioty, światłowstręt, silny, uporczywy pulsujący ból głowy oraz nadwrażliwość na dźwięki i zapachy.
Migrena nie trwa krócej niż kilka godzin, a często nawet jej skutki odczuwamy przez 3-4 dni.
Co zatem zaradzić na tę przypadłość? Jest kilka sposobów.

Tabletki przeciwbólowe

Jeżeli atak migreny nie jest jeszcze na tyle silny, to pomogą wam tabletki przeciwbólowe. Najbardziej skuteczne są: aspiryna i ibuprofen. Jednak niestety jeśli poczekasz z zażyciem leku dłużej i ból się będzie nasilał, to istnieje znikoma szansa, że farmaceutki ci pomogą.

Zioła i kompresy

Warto zrobić sobie chłodny kompres - kiedy ból się nasila kładźcie go na czole. Odpocznij kilka godzin w ciemnym i chłodniejszym pomieszczeniu - jeśli wówczas ból zmniejszy się tylko minimalnie możecie także zastosować ziołowe napary - poleca się picie wyciągu z melisy i kwiatów lipy.

Akupunktura i masaże

Stosuj akupunkturę jeśli wiesz, że masz problemy z migreną. Ta metoda zdecydowanie zmniejszy ilość migren, ale ważne jest, by zabiegi wykonywać regularnie. Jeden zabieg kosztuje ok. 70-80zł. A może nie wiecie co to akupunktura? Już wam wyjaśniam. To niekonwencjonalna metoda leczenia za pomocą igieł akupunkturowych.

Co sądzicie o powyższych radach? A może Wy macie jakieś patenty na migrenę? Piszcie w komentarzach!

Wybór aparatu fotograficznego - wygoda czy jakość?

Nie ma rozwiązań idealnych. Niestety. Fajnie by było, gdyby nasz aparat robił bardzo dobrej jakości zdjęcia,  miał wiele możliwości i szeroko rozbudowane menu, szeroki kąt widzenia i bardzo duże zbliżenie A na domiar wszystkiego bardzo dużym plusem byłaby jego korzystna (tania) cena z wieloma funkcjami.  Zazwyczaj jednak mamy coś za coś. Musimy wybierać, tani sprzęt czy funkcjonalny sprzęt...

 Najlepszymi obiektywami są te bez tzw. zoom'u. Mogę Wam je szczerze polecić, bo te posiadające ten element często nie sprostają naszym oczekiwaniom. 
Dla mnie fajny sprzęt i funkcjonalny musi posiadać możliwość, dużego przybliżenia obrazu. Mój najnowszy sprzęt ma 8 tysięcy pikseli, czyli dosyć dobrze. Fotografie wychodzą wyraźne i bez zbędnych zamazań itp. Jestem na prawdę zadowolona i myślę, że czasami warto zainwestować w dobry aparat, niż męczyć się z takim z niskiej półki. Oczywiście jeśli używacie chociaż kilka razy w miesiącu, bo jak robicie zdjęcia raz na rok to nie ma sensu kupowania drogiego sprzętu.  
Jeśli miałabym wybierać pomiędzy wygodą, a jakością aparatu fotograficznego, to bez zastanowienia wybrałabym jakość. Bo dobre zdjęcia to nasza wizytówka, a wygoda? Hmm... myślę, że możemy jakoś się przemóc jak nam zależy na dobrej jakości fotografii. Jednakże ten wybór zależy już wyłącznie od nas samych...

Idzie nowe... polskie kryminały

Idzie nowe... "idą" polskie kryminały... Czas więc odstawić na półkę kryminały skandynawskie.. Czemu mamy odrzucać coś, co stworzyli nasi rodacy? Może będzie to kolejne dzieło warte uwagi?
Muszę się Wam do czegoś przyznać... Jestem totalnym molem książkowym, kocham czytać, to mój jedyny na szczęście nałóg. Ale chyba w takim uzależnieniu nic złego nie tkwi? Niestety czasami coś zaniedbam właśnie przez czytanie... ale mimo wszystko staram się z całych sił nad sobą panować i kiedy trzeba odkładam książki, ale nie może to być żaden błahy powód. Bowiem literatura to sens mojego życia, jest ona jak powietrze, bo bez niej trudno byłoby mi się obejść. A jakie gatunki preferuję? Nie mam jakiegoś jednego, tego najbardziej lubianego.. Lubię czytać tak naprawdę wszystko.Poczynając od romansu... a kończąc na kryminale. I właśnie temu ostatniemu gatunkowi chciałabym poświęcić dzisiejszy post. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę.
Poczytuję zarówno tych zagranicznych, jak i polskich autorów. Czytam już na tyle długo, że mogę Wam kilku polecić. Jeśli chodzi o zagranicznych autorów, to warto zajrzeć do książek na przykład Larsona, Lackberg czy Nesbo

JAK ZACHOWAĆ PIĘKNĄ LETNIĄ OPALENIZNĘ NA DŁUŻEJ?

Nawilżaj swoją skórę
Opalenizna jest piękna, ale niestety niezbyt zdrowa dla naszej skóry, gdyż ją wysuszona - w końcu słońce mocno grzeje. Dlatego powinnaś nawilżać swoją skórę - dzięki temu efekt opalania dłużej się utrzyma, a skóra również odżyje. Najlepiej będzie jak zakupisz balsamy nawilżające od razu, jeszcze latem - wówczas efekt ich stosowania będzie najlepszy. Jednak  jeśli tego nie zrobiłaś, a borykasz się z tym problemem, to zacznij stosować te balsamy nawet jesienią. Jeżeli bardzo ci zależy na ładnej opaleniźnie to staraj się wybierać balsamy nawilżające, w których składzie znajduje się masło kakaowe lub wyciąg z orzecha włoskiego. Aby skóra była dodatkowo nawilżona pij dużo płynów. Jednak nie wszystkie napoje są korzystne, starajcie się unikać kawy i herbaty, a postawcie na wodę i soki.
Gorącym kąpielom powiedz nie!
Jeżeli jesteś świeżo po opalaniu w żadnym wypadku nie bierz gorących kąpieli! W zamian weź letni prysznic, który na pewno będzie korzystniejszy dla waszej skóry. Nie dość, że ją schłodzi, to jeszcze ujędrni. 
Zero nałogów - nie pal i nie pij!
Palenie papierosów, jak i picie alkoholu - nawet drinków jest zapewne sposobem na relaks, ale weźcie pod uwagę również to, że nałogi niszczą Wasze zdrowie. Nie tylko mogą być przyczyną ciężkich chorób, ale także destrukcyjnie działają na skórę. 
Kup żele i kremy brązujące
Jeżeli już nie możesz pochwalić się piękną opalenizną, to zrób sobie ją sztuczną. Jak? Nic łatwiejszego - wystarczy jak zakupisz w drogerii kremy brązujące. Możesz zaopatrzyć się także w samoopalacze oraz żele.

DIETA JAGODOWA: 3 KG W 10 DNI!

Jedz jagody każdego dnia

Jagody nie zdążą Wam się znudzić, bo to owoce sezonowe. Najlepiej oczywiście smakują świeżo zerwane z krzaczka, ale nie tracą swoich wartości gotowane, duszone czy pieczone. Podstawą oczywiście jest nie dodawać do nich cukru! Postawcie najlepiej na jadłospis 1000 kcal dziennie. Jeśli chcecie schudnąć szybko np. przed wyjazdem na urlop, nie powinniście jeść więcej. Tylko przy wyraźnym deficycie kalorii organizm zacznie spalać zapasy tłuszczyku.

Zaplanuj dietę na 10 dni

Jedzcie jagodowe koktajle, naleśniki z jagodami, z plackami, w sałatce czy z musli. Każda forma ich przyrządzenia jest nieoceniona w walce z nadwagą, a efekty zobaczycie już po kilku dniach!

Unikaj tłuszczu

Koniecznie o tym pamiętajcie, ponieważ jest on szalenie kaloryczny - to podstawowa zasada. Wybieraj więc tylko chude mięso, najlepiej drobiowe. Z umiarem używaj też oliwę i olej.

Pij wodę

Wspomoże działanie jagód, przyspieszy metabolizm i oczyści organizm. To bardzo ważne, szczególnie jeśli jesteście na diecie, ponieważ dzięki temu unikniecie odwodnienia organizmu.

MOJE MATURALNE WSKAZÓWKI: ANGIELSKI USTNY, CZYLI CZY JEST SIĘ CZEGO BAĆ...?

Jak już pewnie wiecie w tym roku pisałam maturę. Niestety jestem tym króliczkiem doświadczalnym i moja matura była według nowych zasad. Chciałam Wam pokrótce powiedzieć, jak to wyglądało.
Na pierwszy ogień poszedł polski - moja teoretycznie dosyć mocna strona, bo byłam dobrze przygotowana. BA! Byłam świetnie przygotowana! Wszystko od A do Z! Wszystko pięknie, ładnie, ale jakoś stres niestety spowodował, że zrobiłam karygodny błąd w wypracowaniu. Pomyliłam oczywistego autora utworu i po prostu klapa. Uwierzcie, mi, że do końca czerwca po prostu drżałam i modliłam się, aby mi nie zdyskwalifikowali pracy, bo gdyby mój egzamin trafił na rygorystycznego egzaminatora tak pewnie by było. Na szczęście nie - 68% w tych okolicznościach przyjęłam z usmiechem na twarzy. Jednak mam tę świadomość, że gdyby nie błąd, to miałabym na pewno ponad 80%. Bo z tekstów na rozumienie miałam około 79%. 
Matematyka - całe złoo, ale zdałam - 30% i jestem zadowolona :D
Angielski - to chyba Was najbardziej interesuję biorąc pod uwagę temat przewodni tego wpisu. Nie jestem zadowolona, bo uzyskałam 75% z części pisemnej. Mam strasznego pecha w angielskim, bo na lekcjach wszystko ok, a na maturze gorzej. Ale i tak się ciesze, z próbnej miałam zaledwie 58% - wtedy czułam sie, jakbym nie zdała. Także gdybym z tej właściwej matury dostała 50-60% po prostu bym ten wynik poprawiała. 
Pisałam jeszcze maturę rozszerzoną z angielskiego, WOSU i geografii. Ale o tym kiedy indziej. Mogę tylko wam powiedzieć, że z angielskiego i geografii zdałam. Cieszę się bardzo, tym bardziej, że z geografii się nie przygotowywałam jakoś specjalnie do matury, a zdałam całkiem, całkiem.
Przejdźmy do ustnych egzaminów. Opiszę Wam co się działo minuta po minucie ... :)
14 maja historyczna data :D Wtedy zdawałam ustny polski. Bałam się straszliwie, bo po prostu na lekcjach nie byłam zbyt aktywna, ale coś tam wiedziałam. Jeśli chodzi o lektury to wszystkie  mam w małym palcu po tym wszystkim. ALe od początku. Egzamin rozpoczął się bodajże o 13:00 - wchodziłam jako pierwsza, więc byłam w komfortowej sytuacji, bo nikt mi nie przeszkadzał w trakcie, gdy ja się musiałam przygotować. Byłam już półgodziny przed egzaminem, bo w domu z nerwów usiedzieć nie szło. Oczywiście wszystkie kartki, streszczenia lektur i to wszystko wzięłam ze sobą. Nie powiem, że w ogóle się nie stresowałam, ale tego aż tak nie okazywałam. Bo się nie trzęsłam, nie byłam czerwona jak burak, ale wewnętrznie pewnie jakieś zdenerwowanie było. Jednak poszłam, wylosowałam pytanie i się zaczęłam przygotowywać. Jak było? Okey, na początek prawie zawału dostałam, bo wiedziałam mniej więcej jakie pytania i myślałam, że wylosowałam pytanie z mitu. Ale na szczęście nie. Wylosowałam temat, motyw zemsty. Była podana rzeźba, przedstawiająca mężczyznę z nożem w ręku i musiałam ją omówić oraz odnieść się do utworu. Ja odniosłam się do Jacka Soplicy z "Pana Tadeusza" oraz Konrada Wallenroda. Poszła ok, na korytarzu nie chciałam zapeszać, ale tak analizowałam i stwierdziłam po cichu, że dałabym sobie 70%. Tak też się stało. Komisja orzekła wynik - 70%. Byłam szczęśliwa.

No i w końcu przyszedł 22 maja - maturka ustna z języka angielskiego. Przed w ogóle się nie stresowałam, nawet o tym nie myślałam. Teoretycznie powinnam bardziej denerwować się przed polskim, ale tak nie było. Przed samym wejściem po prostu widać było zdenerwowanie na mojej twarzy, chodziłam w kółko, ręce miałam całe mokre, trzęsłam się... Cóż... Nie wiem, czemu mi się tak stało.., przecież wiedziałam, że i tak będzie ok, że przecież zdam.
Ale zdać, a być zadowolonym to dwie różne sprawy. Chyba na moje zdenerwowanie miała wpływ wielka presja, jaką odczuwałam. Bo wszyscy trzymali za mnie kciuki, że po prostu wiedziałam, że oczekują ode mnie 80%. Ja ostatecznie miałam 90%. Byłam szczęśliwa, choć miałam dużego pecha w obrazku. Fotografia przedstawiała lwa i mężczyznę, który głaskał zwierzę. Pytanie do tej fotografii brzmiało: Jak myślisz, co się zaraz wydarzy. W tak dużym zdenerwowaniu nic mi sensownego do głowy nie przyszło, ale jakoś odpowiedziałam. Myślę, że tutaj poległam, ale no cóż... Byłam zdenerwowana i myślę, że to komisja doskonale widziała. Bo aż mnie zamurowało jak mnie zapytali How are you? - czyli jak sie masz.. Albo druga sytuacja pytają mnie o urodziny, a ja o śniadaniu. I tak 3 razy... Dobrze, że to była rozmowa wstępna, ale to nie było z niewiedzy, tylko po prostu ze stresu... Tak bywa. Jednak suma sumarum bardzo cieszę się, że to już za mną. Bo drugi raz tego bym nie chciała przeżywać.

Życzę Wam powodzenia na maturze. Wiem, że jest to ciężki kawałek chleba, a szczególnie egzaminy ustne osoby mniej rozmowne mogą kosztować dużo zdrowia. Niemniej jednak myślę,że jest to do przejścia. :) Good luck :)


Zapraszam do mojego filmiku na YT - analiza mojej matury z angielskiego - (c.z ustna) oraz rady :D
PS: Jak Wam się podoba, to dajcie kciuka w górę i zasubstrybujcie mój kanał
https://www.youtube.com/watch?v=B_tgxm7WNmM

Witajcie!

Witajcie kochani!


Na początek się przedstawię. Mam na imię Karolina, mam 18 lat, w tym roku idę na studia. Jestem początkującą youtuberką i blogerką. Dlatego każda Wasza rada i wskazówka będzie dla mnie bezcenna. Na blogu chciałabym dodawać różne porady, rady, stylizacje, haule. Mam nadzieje, że Wam się spodoba i zostaniecie tutaj na dłużej. Mogę Wam obiecać, że będę dodawała wpisy regularnie, a do października codziennie. Potem nie wiem jak będzie z czasem, bo jak wiecie rozpoczynam rok akademicki, ale na pewno znajdę choć chwilę czasu. :)
Pozdrawiam Was gorąco :D

A tak przy okazji to zapraszam do mojego haulu - pierwszego w życiu :D na YT :D I do substrykcji mojego kanału. :D https://www.youtube.com/channel/UCu923753-hh27nb5zKPuXqw/videos
Będzie mi bardzo miło jak dołączycie, piszcie, to ja się odwdzięczę - polubię Wasze zdjęcie, zasubuję również kanał itp.